.

piątek, 2 maja 2014

Prolog

< wspomnienia pisane kursywą >
Tak bardzo boli. Nie, nie piekący ból policzka, ale upokorzenie i gorycz. Wdzierają się do duszy i nie dają spokoju, póki one nie odejdą. Są jak najprawdziwsze potwory. Drą ubrania, wyrzucają twoje zeszyty, ciągną za włosy i używają przemocy. Ale co zrobi? Nic nie może zrobić. 
W końcu dały spokój. Odeszły, i pozostawiły ciszę po burzy. Przez chwilę stała w oszołomieniu. W jej dużych, ciemnobrązowych oczach wił się strach i przerażenie. Czerwone usta zaciskały się z bólu. Chciała uciekać stamtąd jak najszybciej, ale nie była w stanie. Powoli osuwała się po ścianie. Inni widzieli, widzieli jej cierpienie. Dlaczego nic nie robili? Dlaczego stali obojętnie? ,,Uśmiechnięci, obojętni i zdrowi, krążycie spokojnie w pobliżu, jak krowy żujące trawę, wkoło kogoś, co umiera na krzyżu". Dokładnie. Nieśmiało wstała, podniosła plecak i wpakowała do niego zeszyty. Uciekła. Daleko. Nie obchodziła jej nieobecność. Po prostu chciała stąd zniknąć i nigdy nie wracać. 


Wbiegła z hukiem do domu, i nie zastanawiając się, wskoczyła na kolana mamy. Wtuliła się w jej ciepłe ramiona i wypłakała. Płakała w jej uścisku długo, kiedy wreszcie puściła. Mama wstała, zrobiła herbatę i przyniosła ją dziewczynce. Odgarnęła jej mokre od deszczu, kruczoczarne włosy i nic nie mówiąc pocałowała w czoło. Dziewczynka spojrzała na nią wiernie. Pomyślała wtedy ,,nie ma nic lepszego niż mama". Z pozoru infantylna myśl dziecięcych lat, ale jakże wartościowa.. 


- Mamo! Mam stypendium w Londynie! Dostałam się! - krzyczała nastolatka, a właściwie już prawie dorosła, piękna dziewczyna.
- Świetnie... Tak, cieszę się - w oczach matki było widać smutek.
- Nie cieszysz się? - spytała zawiedziona.
- Przecież mówię, że się cieszę - ucięła ostro.
- Wiedziałam. Moje marzenia się spełniają, a ty jak zwykle się tym smucisz, tak?!
- Nie, ja po prostu nie chcę żebyś wyjeżdżała!
- Nie jestem już małą nieporadną dziewczynką!
- Zawsze będziesz! Będziesz MOJĄ dziewczynką!

- CO?! Jesteś egoistką! Myślisz tylko o sobie! Nie jestem niczyja!
- Jak śmiesz tak do mnie mówić! Jestem twoją matką! Chyba należy mi się trochę szacunku! Ale jeśli chcesz, to proszę bardzo. JEDŹ! JEDŹ DO SWOJEGO LONDYNU I O MNIE ZAPOMNIJ!
- WIĘC JADĘ! I ZAPOMNĘ! WYJDZIESZ Z MOJEJ GŁOWY NA ZAWSZE! I AMERYKA TEŻ!